Mielno - wylegiwanie się
W Mielnie było nam tak dobrze, że nie chciało się wyjeżdżać, ale tak to już jest na tym świecie, że wszystko, co dobre, szybko się kończy. Pobyt rozpoczynaliśmy z lekkim zgrzytem. Recepcjonista Hotelu
Mielno oświadczył nam, że ponieważ nie wpłaciliśmy w określonym terminie zadatku, to nasza rezerwacja została anulowana i po prostu nie ma dla nas miejsc. na to mu wyciągnąłem potwierdzenie przelewu zadatku i e-mail z wyznaczonym terminem na jego wpłacenie. Ja z mojej strony wywiązałem się z umowy, a hotel nie. Byliśmy wściekli i rozżaleni, ale w końcu na dobre to nam tylko wyszło, bo hotel załatwił nam noclegi w miejscu jeszcze lepszym. Mielno cudne, plaża, lasy wokół, czyste morze i wiele, wiele atrakcji. Tak się nie wybyczyliśmy już dawno. Codzienne wylegiwanie się na plaży, smażenie nagich cielsk w słońcu i zimniuśkie piweczko. Żona też sobie folgowała. Już nie pamiętam, kiedy wciągnęła tyle pączków z budyniem, jak wtedy. Z Mielna wyjeżdżaliśmy wypoczęci, opaleni, dobrze przygotowani do delegacji na Kubę, bo po przyjściu do pracy ta niemiła powinność właśnie na nas czekała.