Rewal - Rewal - kolonie
W tamtym roku rodzice posłali nas na kolonie do Rewala. Nie byliśmy zbytnio zadowoleni, bo nasi znajomi z zeszłego roku, z którymi korespondowaliśmy, mieli jechać do Szczyrku, ale w końcu jakoś się nam spodobało. Dom wczasowy
Rewal ma chyba z pięćset lat, a kucharki są jeszcze sprzed I wojny światowej. Żarcie jest okropne, ale za to ludzie się nam fajni trafili. Gośka poznała chłopaka z tego samego województwa to miała szansę na jakieś spotkania od czasu do czasu, ale moja dziewczyna to aż z drugiego krańca Polski. Tragedia, ale w Rewalu to było nam naprawdę bardzo dobrze. Każda dyskoteka należała dla nas. Musiałem się bić aż trzy razy z chłopakami, bo się do niej przystawiali. Bardzo ładna jest ta moja Agnieszka. Rewal poznaliśmy jak własną kieszeń. Gdy tylko mieliśmy czas wolny, to wymykaliśmy się z Agą na miasto. Obowiązkowe gofry z bitą śmietaną, lody i szybkie, sportowe machy gdzieś w krzakach. Uważaliśmy, żeby nikt nas na tych fajkach nie przyłapał, bo by i rodzicom i do szkoły dali znać. Generalnie się kolonie udały, tylko że tęsknimy za sobą.

Warto zobaczyć: